Syndrom kelnera
W latach 80-tych idąc do pracy w Przeglądzie Katolickim przy ulicy Nowogrodzkiej spotkałem Janusza Szpotańskiego, który właśnie wyszedł z nieistniejącej już dziś restauracji „Dzik”. „Szpot”, to tak był nazywany, był znakomitym satyrykiem wyśmiewającym komunę , ale także i wady ówczesnej rodzącej się opozycji. Za swoje poczucie humoru odsiedział w więzieniu za Gomułki trzy lata. Był duszą wszelkich spotkań rozweselając ten ponury czas siermiężnego socjalizmu. „Szpot’, mówi do mnie że właśnie wyszedł z tej restauracji w której zamówił dwie setki wódki i częstując kelnera powiedział do niego że jest historykiem wracającym z międzynarodowej konferencji historyków na której ponad wszelką wątpliwość ustalono że Hitler był Polakiem. ”Co Pan powie, taki wielki człowiek ?” - odpowiedział kelner.
Historia ta w sposób karykaturalny obrazowała pewne zjawisko mentalne jakim pod zniewoleniem komunistycznym był bezkrytyczny stosunek do Zachodu i jego partykularnych interesów. Naród spauperyzowany, poddany totalnemu praniu mózgów i pozbawiony własnych elit definiujących jego tożsamość, w głębi duszy nienawidził komunizmu i w sposób uproszczony identyfikował się z Zachodem i jego nawet partykularnymi interesami.
Przypomniała mi się ta historyjka gdy przeglądałem internet w którym wylała się fala nienawiści wobec Roberta Bąkiewicza po jego próbie przypomnienia Niemcom polskich ofiar ich zbrodniczej działalności w czasie wojny i ich uczczenia przed pseudopomnikiem jaki Niemcy postawiły w parku niedaleko własnego parlamentu. Kilkunastoosobowa grupa starszych ludzi z których najmłodszy był właśnie Bąkiewicz niosła krzyż i plansze z napisami zbrodni niemieckich popełnionych w Polsce. I na tą zgłoszoną władzom niemieckim spontaniczną manifestację, której wolność manifestowania gwarantuje niemiecka konstytucja i która miała miejsce poza strefą chroniona niemieckiego Bundestagu napadła niemiecka policja brutalnie bijąc jej uczestników i żądając likwidacji tej manifestacji, którą z racji jej liczebności, trudno nazwać nawet manifestacją. I na ten bezprzykładny atak agresji i przemocy wobec Polaków chcących uczcić swoich pomordowanych Rodaków, przy kamieniu hańby, który zamiast pomnika wystawili Niemcy by ośmieszyć polskie ofiary czasu wojny. Otóż Niemcy próbują wymazać z własnej , ale także europejskiej świadomości pamięć zbrodni wobec Polaków. W niemieckiej świadomości kultywuje się pamięć zbrodni ludobójstwa wobec Żydów, Romów, czy wobec homoseksualistów. Natomiast Polaków, niemiecka historiografia i publicystyka próbuje obarczyć współodpowiedzialnością za holokaust. Polskie ofiary i zbrodnie wobec naszego narodu praktycznie znikają ze świadomości niemieckiej, ale także, dzięki niemieckiej polityce historycznej, także ze świadomości europejskiej i amerykańskiej. Dlatego kamień ustawiony w parku, bardziej przypomina naturalny element krajobrazu niż pomnik uczczenia ofiar i niemieckiej ekspiacji za dokonane zbrodnie. W rzeczy samej ten kamień jest wyrazem pogardy dla Polski i jej ofiar z czasu II wojny światowej. I właśnie przy tym kamieniu hańby Bąkiewicz chciał przypomnieć o niemieckiej winie i niemieckich zbrodniach. To właśnie ta chęć przypomnienia ofiar i niemieckich powinności wobec naszego narodu była zasadniczym powodem niemieckiej agresji i bezprecedensowej przemocy i agresji, bicia starszych ludzi, tylko dlatego że chcieli uczcić pamięć swoich pomordowanych rodaków. Niemcy, państwo niemieckie chciało przemocą wybić Polakom prawo do przypominania ich zbrodni, do mówienia nie tylko Polakom, ale i Niemcom, oraz całej europejskiej opinii publicznej o bezprzykładnym okrucieństwie niemieckiego narodu wobec Polaków i o nie załatwionych konsekwencjach ich okrutnej wojny przeciwko Polsce. Była to już trzecia manifestacja środowiska Ruchu Obrony Granic w tym miejscu i poprzednio policja niemiecka nie interweniowała sądząc że sprawa sama uschnie, gdy opinia publiczna straci nią zainteresowanie. Ale środowisko Bąkiewicza nie godziło się, aby kwestia niemieckiej polityki historycznej rozmazywania odpowiedzialności i niemieckich zbrodni uległa zapomnieniu i relatywizacji. To dlatego uporczywość w kontynuowaniu tej polityki pamięć przez ROG stała się powodem brutalnej akcji skatowania jej uczestników. Niemcy , ich rząd uświadomił sobie, że kwestia ich odpowiedzialności nie będzie zapomniana. I dlatego Niemcy w sposób brutalny postanowili wybić Polakom siłą ich dążenie do przypominania niemieckiej odpowiedzialności, narzucić debacie publicznej że polskie dążenia do pamięci o polskich ofiarach uderzają w „przyjazne” relacje z Niemcami i służą tylko wzajemnej konfrontacji. Nie prawda o wojnie, ale jej zapomnienie, a nawet uczynienie Polków współodpowiedzialnymi za niemieckie zbrodnie jest bowiem prawdziwym celem niemieckiej polityki historycznej. Jednym słowem brutalna akcja niemieckiej policji miała przypomnieć Polakom jakie jest ich miejsce w niemieckiej historii i polityce. Po prostu postanowili przemocą, jak to w historii wielokrotnie czynili wobec Polaków, wybić nam pomysły oczekiwania by Niemcy czcili polskie ofiary i by rozliczyli się ze swoich zbrodni. To jest zasadnicza przyczyna skatowania Polaków w Berlinie.
Natomiast w Polsce , oprócz manifestacji poparcia dla działań środowiska Roberta Bąkiewicza, środowiska, które wcześnie wsławili się akcją „zimny Lech”, atakowaniem kościołów 2020 r. i obroną „prawa” do mordowania dzieci nienarodzonych, czy walką o nadrzędność prawa unijnego nad polską konstytucją, której przeciwstawił się także Robert Bąkiewicz wywołały furię nienawiści wobec berlińskiej manifestacji Bąkiewicza. Ta furia oparta na kłamstwie jakoby Bąkiewicz naruszył strefę chronioną wokół Bundestagu, w czym się wsławił Łukasz Warzecha, czy niezbyt mądrych podśmiechujek ze strony Kanału Zero uznających iż w Berlinie nastąpiło złamanie prawa i była to nie manifestacja patriotyczna a zwykłe chuligaństwo, jest organizowana przede wszystkim przez posłów PO, jej liderów i znaczące postacie z jej zaplecza „intelektualnego”. Otóż powstaje pytanie dlaczego tak wydawało się oczywiste i niekontrowersyjne działanie jakim jest przypomnienie Niemcom o polskich ofiarach wywołało tak wielka furie nienawiści wobec Bąkiewicza i organizatorów tej manifestacji stawiających interes niemiecki ponad polskie aspirację uznania naszych ofiar. Otóż sądzę że oprócz politycznych motywacji wynikających z polityki PO, za tą postawą kryje się pewien kompleks, który tak wyraziście ujawnił się w kompleksie kelnera z restauracji „Dzik”. Kompleks niższości ukształtowany jeszcze w czasach komunistycznych, że wszystko co jest zachodnie a zwłaszcza niemieckie jest godne pochwały i że nam Polakom nic innego nie pozostaje jak podporządkowanie się niemieckim żądaniom i aspiracjom . Kompleks ten rozniecany także w III RP przez środowiska medialne na czele z Gazetą Wyborczą upowszechniające pedagogikę wstydu i niszczące poczucie polskiej wspólnoty i polskiego patriotyzmu. Kompleks służący przede wszystkim utrwaleniu postaw satelickich, tym razem wobec naszych zachodnich sąsiadów miał na celu rezygnację z polskiej podmiotowości i obrony polskich interesów. Ten kompleks służył także naszej intelektualnej i moralnej kolonizacji w celu ukształtowania postaw serwilistycznych wobec interesów przede wszystkim niemieckich i szerzej zachodnich. W tej koncepcji rola Polski miała być zredukowana do roli przedmiotu w polityce międzynarodowej i niewolniczego popierania polityki zwłaszcza naszych bezpośrednich zachodnich sąsiadów.
W zamian z politykę uległości i serwilizmu może zostaniemy pochwaleni przez Niemców za miłą obsługę ich interesów, poklepani po plecach, a może nawet dostaniemy jakiś napiwek. Niemcy traktują naszą rolę jak rolę kelnera, którego zadaniem jest obsługa niemieckiego interesu. I ta rola jest miarą aspiracji tej części polskiego społeczeństwa, która tak ostro zareagowała na podmiotowe postulaty Bąkiewicza w zakresie polityki historycznej Niemiec i z furią zaatakowała działania Bąkiewicza. Bo jego działanie uderzało w te przyzwyczajenia, które ukształtowały postawę dominujących w polskim dyskursie tych pseudoelit. Bąkiewicz bowiem uderzył w ten kicz pojednania, jakim jest karmiony nasz naród przez państwo niemieckie i wysługującym się im pseudoelitom. Nie kicz pojednania, a rozliczenie się ze zbrodniami, jakich dokonało państwo niemieckie i godne uczczenie polskich ofiar jest celem działań środowiska ROG. To w istocie wypowiedzenie wojny dotychczasowej niemieckiej polityce historycznej. Stąd ta niemiecka furia i furia ich V kolumny w Polsce, tych niemieckich onuc. Ale to także uderzenie w historyczną legitymizację niemieckich aspiracji do europejskiego „przywództwa”, bo w wymiarze historycznym przypomina czym jest owo „europejskie przywództwo” Niemiec. To także uderzenie w polskich zwolenników „niemieckiego przywództwa” w Europie, z taką mocą wypowiedzianego w „hołdzie pruskim” swojego czasu przez Radosława Sikorskiego wzywającego Niemcy do europejskiego przywództwa. Bąkiewicz, choć nie wypowiadał się bezpośrednio w kwestiach obecnej polityki międzynarodowej swoimi działaniami zniszczył w wymiarze historycznym legitymizację wasalnej polityki prowadzonej przez rząd Tuska i Sikorskiego wobec Niemiec. To uderzenie w samą istotę ich polityki wasalizacji Polski wobec zachodniego sąsiada.. Otóż trzeba pamiętać że posthitlerowskie państwo niemieckie prowadzi politykę, której intelektualne podstawy wypracował już w czasie I wojny światowej Friedrich Neuman w koncepcji tzw. „Mitteleuropy”. Koncepcja ta zakładała fiasko polityki germanizacyjnej i postulowała stworzenie w Europie Wschodniej szeregu słabych państw, zdominowanych militarnie , gospodarczo i politycznie przez Niemcy, którym Berlin zakreśli pułap rozwojowy w celu ich eksploatacji w budowie niemieckiej hegemonii i narzuci tym państwom rządy satelickie i uległe wobec Berlina. Koncepcja ta zakładała też narzucenie tym narodom „niemieckiej filozofii” czyli intelektualnego skolonizowania, tak aby te narody myślały i działały wedle reguł służących niemieckiej dominacji. Kolonizacja intelektualna miała na celu trwałe spacyfikowanie narodów tej części naszego kontynentu. Po prostu jeżeli uda się tym narodom narzucić przekonanie że ich żywotnym interesem jest interes państwa niemieckiego, to nawet nie powstanie żadna myśl o buncie i w ten sposób utrwali się zarówno niemiecka hegemonia jak i niemiecka eksploatacja tych narodów.
I Niemcy jeszcze w czasach komunistycznych rozpoczęły prace nad skolonizowaniem intelektualnym i wychowaniem własnych proniemieckich elit w państwach byłego bloku sowieckiego. Stypendia w Niemczech, różne granty, zaproszenia na konferencje miały w pierwszym rzędzie rozbroić nieufność tych narodów wobec posthitlerowskich Niemiec i przekonać ich o woli pojednania z narodami Europy wschodniej. Po upadku komunizmu, te działania uległy nasileniu i były skierowane na dezintegrację polskiego patriotyzmu i destrukcję polskiej wspólnoty narodowej poprzez opanowanie mediów oraz na odbudowę niemieckiej tożsamości kulturowej zwłaszcza ziem zachodnich i północnych. W ten sposób Niemcy w spauperyzowanym polskim społeczeństwie ,poprzez finansowe i prestiżowe bodźce budowały własną swoistą V kolumnę, która intelektualnie kolonizowała Polskie reprezentując niemiecki interes narodowy zarówno w płaszczyźnie historycznej jak gospodarczej i politycznej. W ten sposób Niemcy wytresowały sobie zastępy służalczych mentalnych folksdojczów, dla których polski interes jest podrzędny wobec interesu niemieckiego. W wymiarze gospodarczym propagowano koncepcję rozwoju zależnego, czyli dominacji niemieckich inwestycji i sprowadzenie Polaków do roli siły roboczej. A w polityce zagranicznej do wspierania niemieckich wysiłków zdominowania Unii Europejskiej. W politykach PO znaleźli potulnych wykonawców swojej polityki, o czym świadczy berliński hołd Sikorskiego i próby blokowania przez ich rząd strategicznych inwestycji rozwojowych stwarzających konkurencję z Niemcami. „Po co lotnisko pod Warszawą skoro jest w Berlinie”. Ta polityka skolonizowanych mentalnie pseudoelit, zapewniała im pewien awans materialny, ale limitowała tempo rozwojowe naszego kraju. Była to polityka wychowania sobie potulnych kelnerów obsługujących niemiecki interes narodowy. Dziś gdy dorosło pokolenie, które nie jest dotknięte w takim stopniu jak starsze pokolenia kompleksem niższości rodzi się społeczny bunt przeciwko niemieckiej i zachodniej polityce kolonialnej wobec naszego kraju. Ten bunt, to nie tylko zwrot w polityce historycznej, ale to także narastające aspiracje rozwojowe kwestionujące dotychczasowy model rozwoju. To aspirację żeby Polacy w znacznie większym zakresie korzystali z własnego rozwoju gospodarczego niż kapitał zagraniczny, a zwłaszcza kapitał niemiecki. Rodzi się także patriotyzm konsumencki uderzający w kolonizację naszego handlu. Także w polityce zagranicznej coraz silniej w polskim społeczeństwie występują postawy podmiotowe, uderzające w dotychczasowa niemiecką hegemonię. To wszystko uderza w tą warstwę skolonizowaną, która w Polsce jest odpowiednikiem burżuazji kompradorskiej w państwach postkolonialnych. I dlatego ta pseudoelita kompradorska z taka nienawiścią i impetem uderza w każdą politykę i każdą koncepcję wydobycia się z neokolonialnej zależności. Bo to także oznacza odsunięcie tych kompradorskich elit na plan dalszy i ich zastąpienia autentycznymi elitami narodowymi. Powoli kończy się czas mentalności kelnerskiej czy szatniarza w polskiej polityce. I beneficjenci kelnerskich napiwków stracą swoja uprzywilejowana pozycję. Stąd w ich nienawiści jest tyle strachu, niepokoju, pogardy wobec polskich aspiracji i agresji. Powoli zmienia się postawa polskiego narodu i w konsekwencji zmieni się polityka także polskiego państwa; Czas na odrzucenie koncepcji rozwoju zależnego i neokolonialnego traktowania Polski., czas na rozliczenie się z niemiecką polityką relatywizacji własnych zbrodni i oskarżania Polaków o współudział w nich. Nadchodzi kres polityki neokolonialnej i polskiej zgody na przedmiotowe traktowanie naszego narodu i naszych interesów. Ale nie łudźmy się nie przyjdzie to samo i nie przyjdzie bezboleśnie . Odzyskanie podmiotowości własnego losu narodowego, to proces trudny wymagający wysiłku, hartu ducha i niezależności intelektualnej. To proces przede wszystkim walki z rodzimą V kolumna stawiającą obce interesy ponad polskie, walka z mentalnością kelnera wobec innych narodów. Obawa przed utratą niemieckich napiwków przez dominującą pseudoelitę, to potężna motywacja w obronie niemieckich interesów. Dlatego walka z tą kelnerską mentalnością będzie trudna i długotrwała. Bo to jest proces ponownego unarodowienia naszego narodu, na przywrócenie pojęcia narodowych powinności i narodowej lojalności, na wyzwolenia się spod ich kolonizacji intelektualnej i moralnej i przywrócenie narodowych obowiązków wobec własnego państwa i wobec własnego narodu. To walka o naszą podmiotowość wewnętrzną i zewnętrzną. To wreszcie walka o godne miejsce Polski we współczesnej Europie. I to walka, przede wszystkim pokojowa, także z naszymi sąsiadami, którzy chcą budować własną pozycję naszym kosztem. To walka o nasza przyszłość i nasza godność.
Marian Piłka
Historyk, publicysta, ekspert Instytutu Ordo Caritatis, poseł na Sejm I, III, IV i V kadencji, prezes Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego w latach 1996-2000 po tym okresie członek Przymierza Prawicy, Prawa i Sprawiedliwość oraz Prawicy Rzeczypospolitej

