SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 88/365 DRODZE dzień – 88/365 – MĘKA PAŃSKA – (Mt 26, 14 – 27, 66)
Klucze nie będą mi potrzebne zawołał tato do siostry, wsiadając do mojego samochodu. Wyruszyłem z rodziną na Kaszuby. W przedostatni dzień urlopu 15 sierpnia 2015 roku oglądaliśmy wieczorem film „Cud nad Wisłą”. Tata odpoczywał. Nagle syn wyszedł na chwilę i krzyknął – cos się dzieje z dziadkiem. Wezwałem pogotowie z Kościerzyny. Za dwadzieścia minut podjechało pod domek nad jeziorem. W szpitalu lekarz dawał ojcu kilka godzin życia. Tata był nieprzytomny, na przekór diagnozom lekarzy żył. Leżał na intensywnej terapii. Po dwóch dniach żona z dziećmi pojechała do Raciborza. Mnie przygarnął przyjaciel ksiądz z pobliskiej Stężycy. Codziennie po kilka godzin „rozmawiałem” z tatą w szpitalu. Lekarz zapewniał mnie, że tato nie słyszy. Ale ja trzymałem go za dłoń. „Wyspowiadałem” się z całego życia”. Kiedy przepraszałem, raz poczułem jego uścisk. W wigilię Matki Boskiej Jasnogórskiej 25 sierpnia o 21.37 zadzwonił telefon. Usłyszałem w słuchawce”
– Pan Ryszard Fraczek
–Tak odpowiedziałem.
–Tu lekarz dyżurny, pana tata umarł.
Łzy spłynęły po moich policzkach. Ksiądz Bogdan mnie przytulił, poszliśmy do kościoła gdzie odmówiliśmy różaniec.
W dzisiejszej Ewangelii czytamy opis Meki Pańskiej. Żydzi zaprowadzili Jezusa do Piłata.
Rzekł do nich Piłat: – Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?
Zawołali wszyscy: –Na krzyż z Nim!
Namiestnik odpowiedział: –Cóż właściwie złego uczynił?
Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: –Na krzyż z Nim!
Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył sobie ręce wobec tłumu, mówiąc: –Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.
A cały lud zawołał: –Krew Jego na nas i na dzieci nasze.
Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Historia lubi się powtarzać. Ilu z nas było dumnych z Jana Pawła II, jeździło za nim, fotografowało się. Iluż z nas odmienił swe życie. A dzisiaj na podstawie ubeckich dowodów, podłości ludzkiej, wołamy:
– „Na krzyż z Nim”.
Po śmierci Jezusa ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Dzisiaj pęka me serce, które też nie jest bez winy. Ile razy zdradzałem Jezusa za trzydzieści srebrników. Ile razy jak Piotr zapierałem się Jezusa. A Mistrz za każdym razem odpowiada, Ryszardzie, Małgorzato, Henryku, Zofio, Zbigniewie, Julio czy Ty mnie kochasz.
Uścisk dłoni taty, ,,Pragnę” Jezusa na krzyżu, „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie” to ostatnie słowa mych trzej Ojców: ziemskiego, duchowego i Boga.
– Tak kocham Cie Panie.
Fot: Pixbay
