Afganizacja Iranu (2)
W jaki stanie wojny z Iranem jesteśmy, odpowiadają nam dwa różne, ale spójne w konkluzjach źródła
1. Institute for the Study of War (znany z solidnych ocen wojny ukraińsko - rosyjskiej) pisze tak:
"Wojna w Iranie znajduje się obecnie w fazie, w której trajektoria militarna jest stosunkowo pozytywna: Stany Zjednoczone systematycznie niszczą zdolność Iranu do wykorzystania jego najistotniejszego narzędzia w wojnie – ataków dronów i rakiet – które z kolei stanowią podstawę całej irańskiej strategii.
Iran wyrządził pewne szkody siłom zbrojnym USA i nadal używa dronów i rakiet, choć ogólna częstotliwość ataków powoli spada. Ataki te wciąż bledną w porównaniu z głównymi atakami, które Iran próbował przeprowadzić w wojnie egzystencjalnej i nie spowodowały ani znaczących strat operacyjnych, ani rozległych ofiar.
Połączone siły amerykańsko-izraelskie będą potrzebowały czasu, aby osiągnąć swoje cele militarne i zapobiec dalszym politycznym i gospodarczym stratom wyrządzanym przez Iran Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom w regionie, ale kampania pozostaje niedokończona i jest zbyt wcześnie, aby prognozować jej wynik. Uznanie jej za operacyjną porażkę jest niewątpliwie przedwczesne"
2. Źródła arabskie (sprzyjające Iranowi) w podsumowaniu ostatnich dwóch dni wojny:
- W ciągu pierwszych 24 godzin konfliktu Iran wystrzelił w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich 167 pocisków (balistycznych i manewrujących) oraz 541 dronów. Dla porównania, 15. dnia konfliktu wystrzelił 4 pociski i 6 dronów. Podobnie sytuacja wygląda na pozostałych kierunkach.
- Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi powiedział, że Stany Zjednoczone użyły pocisków manewrujących wystrzelonych z ZEA, w pobliżu Dubaju. Dodał, że Teheran może odpowiedzieć odwetem, co byłoby niebezpieczne dla regionu
- Dowódca marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Alireza Tangsiri, powiedział, że Iran jeszcze nie zamknął cieśniny, a ten kluczowy szlak wodny jest „jedynie kontrolowany”.
- Rzecznik IRGC Alego Mohammada Nainiego powiedział lokalnemu nadawcy, że pociski używane w toczącej się wojnie pochodzą sprzed „dekady” i że Iran nie wystrzelił jeszcze pocisków wyprodukowanych po 12-dniowej wojnie z Izraelem.
- źródło arabskie potwierdza słabnący impet irańskich odpowiedzi, bezbronność Iranu wobec wrogich ataków i znikomość realnych strat zadawanych "wrogom" na dziś wieczór: Bahrajn (2), Irak (29), Jordania (0), Kuwejt (6), Oman (3), Katar (0), Arabia Saudyjska (2), ZEA (7), Izrael (15), USA (13). Z drugiej strony Iran przyznał się do straty 1444 zabitych - kilkukrotnie mniej, niż zarżnęli "obrońcy pokoju" z Teheranu kilka tygodni temu na ulicach swoich miast. Potwierdza też wprost całkowitą niemoc Iranu, co jest zbieżne z ocenami ISW.
Już tylko pobieżna analiza tych wybranych, ale symptomatycznych informacji potwierdza w całej rozciągłości tezy, które postawiłem w poprzednich rozważaniach. Nie są one wyrazem sympatii dla Izraela czy USA, ale raczej próbą chłodnej oceny sytuacji.
Ci którzy z nienawiści do Izraela, do USA, do Trumpa czy z jakichkolwiek innych powodów uważają, że byłoby wspaniale gdyby to Iran wyszedł zwycięski z tej wojny, warto by zastanowili się nad jeszcze jedną rzeczą.
Według sugestii płynących z kół rosyjskich młody Chamenei "wybrany" na Ajatollacha, pokiereszowany w kolejnych atakach "schronił" się w Rosji, gdzie "się leczy".
Część obserwatorów twierdzi, że Chamenei nie żyje, inni sugerują że z jakiejś nory "kieruje oporem Iranu", jeszcze inni, że został "oszpecony" i dlatego się nie pokazuje, kolejni zaś że trzeba go chronić "bo jest niespełna rozumu" i mogłyby się to wydać. A ruscy uparcie go "leczą".
Nie chcę wnikać co się z nim dzieje, ale jeśli tak wygląda "kierowanie" państwem "aż do zwycięstwa", to naprawdę trzeba mieć wielką wiarę w proroka, żeby to przyjmować. I ja oczywiście wiem, że od razu znajdą się "eksperci", którzy na wyścigi będą udowadniać, że to taki sprytny kamuflaż Irańczyków, żeby chronić swoje kierownictwo i dezinformować Żydów. Jednak ci co oceniają sprawy poważnie, widzą co się dzieje i nie przyjmą tego typu bzdur.
Skądinąd potwierdzenie 'leczenia" ajatollacha w Moskwie, byłoby kolejnym dowodem na to, że w interesie Polski leży pokonanie Ameryki - nieprawdaż koledzy "eksperci"?
I jeszcze jedno. D. Trump wyraźnie określił ostatnio interesy USA zarówno w kontekście Grenlandii jak i Iranu. Przeprowadził test działania NATO w sytuacji, gdy "liderzy" tej formacji, mieli odpowiedzieć na potrzeby amerykańskie. Ci mocarze z Berlina, Londynu czy Paryża, wysłali go na drzewo w obu przypadkach, co spotkało się z aplauzem różnej maści europejskiej bolszewii i rzecz jasna polskiego rządu. Ale ci sami ludzie, za chwilę znowu będą skamlać o amerykańską interwencję, zwłaszcza w celu "zaprowadzenia pokoju na Ukrainie". I w każdej innej sprawie, kiedy to oni znajdą się w potrzebie. Bo jaką "mocą" dysponują, pokazali w ostatnich latach już niejednokrotnie. Będą wtedy wyć, jak to Trump "niszczy" NATO. Na czele z błaznami sterującymi obecnie polskim rządem.
Ale czy ktokolwiek może wymagać od tych "liderów" i "włodarzy" jakiejkolwiek logiki i spójności w ich postępowaniu? Sięgnęli poziomu, reprezentowanego przez internetowych hejterów. Właściwie znaczna ich część już się nimi stała. Więc czemu się dziwić?
Konkludując - podtrzymuję tezę, iż najpóźniej po 19 marca wkroczymy w nową, rozstrzygającą fazę tej wojny. I to w niej rozstrzygnie się ostatecznie i relatywnie los Iranu.
Źródło: Fb Grzegorz Gorski

